Budzisz się przed porannym lotem, a w telefonie czeka SMS: samolot odleci z innego lotniska, ponad 50 km dalej. Dojazd taksówką albo autobusem płacisz z własnej kieszeni? Tylko na chwilę. Linia może oddać pieniądze za przejazd między portami, jeśli zachowasz rachunki i złożysz wniosek na stronie przewoźnika.
To nie jest teoria. Podczas sztormu Boelo samolot Ryanaira, który rano miał lecieć do Hiszpanii, wylądował w nocy na innym, większym lotnisku. Pasażerowie musieli tam dotrzeć sami. Przewoźnik potwierdził potem, że koszt przejazdu można odzyskać. Trzeba tylko pokazać rachunki i wypełnić wniosek na stronie linii.
Skąd przychodzi wiadomość o zmianie lotniska?
W opisanym przypadku Ryanair wysłał ją kilkoma kanałami naraz: e-mailem, SMS-em i komunikatem w aplikacji mobilnej. Pierwsze powiadomienia poszły o 1:43 w nocy. Oficjalny komunikat lotniska pojawił się w mediach społecznościowych dopiero o 4:57, a wylot zaplanowano na 7:00.
Część pasażerów twierdziła, że o zmianie dowiedziała się dopiero z ogłoszenia lotniska. Dlatego przed porannym lotem sprawdzam wszystko: skrzynkę mailową, SMS-y, powiadomienia w aplikacji i profil portu w mediach społecznościowych. Warto też upewnić się, że w rezerwacji jest aktualny numer telefonu i adres e-mail. Inaczej nocna wiadomość od przewoźnika trafi donikąd.
Liczy się czas, nie tylko kilometry
Ponad 50 km między portami to w dobrych warunkach 45–50 minut jazdy samochodem. Na miejscu czeka ponowna odprawa i dwie kontrole: bezpieczeństwa i paszportowa. Internauci, którzy komentowali sprawę, wątpili, czy ktokolwiek zdąży. Jeden z nich przewidywał, że samolot poleci niemal pusty.
Gdybym to ja dostała taką wiadomość, nie czekałabym na rozwój wypadków, tylko od razu zamówiłabym transport. W tym przypadku rejs przekładano jeszcze dwukrotnie z powodu pogody. Samolot wystartował dopiero o 13:27, z opóźnieniem blisko sześciu i pół godziny. Tego jednak nikt nie przewidzi o piątej rano.
Jakie rachunki zachować?
Warunek zwrotu jest prosty: musisz udowodnić, ile kosztował cię dojazd. Bez dokumentu nie ma podstawy do wypłaty, więc zbieraj wszystko, na czym widać kwotę i datę.
- Taksówka: poproś kierowcę o paragon lub fakturę. Sama kwota zapamiętana w głowie nic nie da.
- Przejazd zamówiony w aplikacji: pobierz potwierdzenie z historii kursów albo z e-maila.
- Autobus lub pociąg: zachowaj bilet albo potwierdzenie zakupu online.
- Płatność kartą: zrób zrzut ekranu transakcji w aplikacji banku jako dodatkowy dowód.
Jeśli podróżujesz z kimś i za przejazd płaci jedna osoba, zaznacz to we wniosku. Każdy paragon najlepiej od razu sfotografować telefonem, zanim zginie w kieszeni kurtki.
Wniosek o zwrot krok po kroku
- Zrób zrzut ekranu wiadomości o zmianie lotniska: SMS-a, e-maila albo komunikatu w aplikacji.
- Zbierz rachunki za przejazd między portami i czytelnie je sfotografuj lub zeskanuj.
- Wejdź na stronę przewoźnika i znajdź formularz zwrotu poniesionych wydatków.
- Podaj numer rezerwacji, opisz trasę między lotniskami i dołącz dokumenty.
- Zachowaj potwierdzenie wysłania wniosku do czasu, aż pieniądze wrócą na konto.
Nie odkładaj tego do powrotu z urlopu. Paragony blakną albo się gubią, a szczegóły trasy szybko uciekają z pamięci. Ja wypełniam formularz jeszcze w hali odlotów albo pierwszego wieczoru na miejscu, kiedy wszystkie dokumenty mam pod ręką.